„Ja tu nie widzę chłopca. Bedą mieli Państwo córkę”, czyli marzenia się spełniają

Może już wiecie ode mnie osobiście lub przeczytaliście (a raczej zobaczyliście mój brzuch) na Instagramie, a może jeszcze wcale nie dotarła do Was ta informacja… Otóż znowu będę mamą, a Groszek długo już nie pozostanie jedynakiem!

W moim brzuchu rozwija się nowe życie. Informacja o ciąży (podobnie jak za pierwszym razem) spadła na nas jak grom z jasnego nieba. I mimo że wiemy, skąd się biorą dzieci, jakoś nie spodziewaliśmy się tej informacji tak szybko 😁

Groszek urodził się zaledwie 11 miesięcy temu, a to oznacza, że nowy członek rodziny będzie od niego młodszy ok. 1,5 roku. Chyba rozumiecie teraz, że oprócz przeogromnej radości, towarzyszą nam również pewne obawy.

Oczywiście mamy już doświadczenie w opiece nad dzieckiem, zdecydowanie nasza wiedza jest świeża i zgodna z najnowszymi trendami wychowania 😊, niemniej jednak co dwoje dzieci to nie jedno.

Kolejny chłopiec…

Podczas rutynowej wizyty u mojego ginekologa, po uprzednim zapytaniu się nas, czy chcemy znać płeć dziecka i naszej zgodzie, pan doktor oświadczył uroczyście, że będziemy mieli drugiego synka.

Po chwilowym zawahaniu (bardzo marzyliśmy o córeczce), niezmiernie się ucieszyliśmy z tej informacji. Nie dość, że mamy już doświadczenie w pielęgnacji i opiece nad chłopcem to z punktu widzenia ekonomicznego również była to świetna wiadomość bo szafy pękają nam od nadmiaru ciuszków w odcieniach niebieskiego, zielonego itd.

I pokój dziecięcy też jest jeden więc bracia będą mogli w nim mieszkać razem i nie będzie to dla nich (przez najbliższe kilka lat) stanowiło problemu.

Przez kilka tygodni oswajaliśmy się z tą informacją, snuliśmy plany na przyszłość, wymyślając ambitne męskie hobby dla naszych chłopców, a w dalszej przyszłości dobrze opłacane zawody (wiemy, tylko nie nauczyciel) 😉

Trwały też zaciekłe negocjacje, (w które włączyła się cała rodzina), dotyczące odpowiedniego imienia, które będzie pasowało do naszego szlacheckiego nazwiska 😉

Życie jednak pisze swoje scenariusze i powinniśmy się chyba już do tego przyzwyczaić…

A jednak dziewczynka!

Przeszedł czas na tzw. badanie USG połówkowe płodu, którego celem jest ocena przez lekarza rozwoju dziecka i wykluczenie lub potwierdzenie ewentualnych wad genetycznych.

Tym razem inny lekarz (a ściślej sympatyczna lekarka, która już mnie kojarzyła z traumatycznych wizyt z Groszkiem, o których wspominałam tutaj), powoli przesuwając po całym moim brzuchu urządzenie, oglądała na monitorze nasze dziecię w trójwymiarze, a my czekaliśmy w napięciu na informację, czy wszystko jest dobrze.

Pani doktor, spoglądając w monitor, zapytała nas, czy znamy płeć dziecka i kiedy z uśmiechem oświadczyliśmy, że owszem, spodziewamy się drugiego synka, padły z jej ust znamienne słowa:

„Ja tu nie widzę chłopca. Bedą mieli Państwo córkę”.

Świat zawirował, łzy same napłynęły mi do oczu bo informacja ta była totalnym zaskoczeniem, a tym samym spełnieniem mojego marzenia, o którym nie miałam odwagi nawet mówić głośno.

Jak się okazało, Ten Ktoś, tam na górze, dobrze je znał i wszystko wskazuje na to, że postanowił je spełnić ❤

Czy warto ufać badaniom USG?

Zdaję sobie sprawę, że pomyłki w określeniu płci dziecka zdarzają się notorycznie. W Internecie roi się od historii typu:

„U mnie przez całą ciążę była dziewczynka – tak na USG mi mówili, a jednak urodził się chłopak i tu niespodzianka”.

„Mojej koleżance całą ciążę mówiono, że na pewno chłopak, a urodziła się dziewczynka – lekarz dodał: pewnie podstawiała paluszek”.

Im wcześniejszy etap ciąży, tym większe prawdopodobieństwo pomyłki, gdyż narządy dziecka są jeszcze małe i trudno lekarzowi sprecyzować płeć.

Dochodzi do tego jakość sprzętu, którym jest wykonywane USG. Jeśli trafiliśmy na mało nowoczesny i niedokładny, obraz może być zafałszowany.

A gdy na dokładkę dziecko przyjmuje dziwne pozy – klops gotowy 😉

Najlepsza rada dla wszystkich przyszłych rodziców (też muszę się do niej zastosować, choć nie jest łatwo) to cierpliwość i wstrzymanie się z zakupem różowych zasłonek czy tapetowaniem pokoju wzorem w koparki, do późniejszego etapu ciąży.

Tak naprawdę 100% pewności będziemy mieli dopiero na porodówce!

Tymczasem pozostaje nam zachowanie zdrowego rozsądku i kompletowanie uniwersalnej wyprawki 😁

A jak było u Was? Czy też zdarzały się takie pomyłki w określeniu płci maluchów?

9
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
KarolinaAnna RosińskaMonikaŻona NieidealnaMonika Kilijańska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marlena H.
Gość
Marlena H.

Jestem mamą dwóch chłopców. Jeden ma 4 lata, młodszy 8 miesięcy. W obu przypadkach podczas badań USG, informacja o płci była zmienna. O tym, że pierwsze dziecko na pewno będzie chłopcem, na 100% dowiedzieliśmy się dopiero w 7miesiącu mojej ciąży. Drugim razem było podobnie. Wszystko przez to, że dzieci nie ustawiały się dobrze i nic nie kozna było zobaczyć 😊

Bardzo się cieszę z drugiego chłopca, choć oczywiście, cieszylabym się też z dziewczynki 😉

Gratuluję Wam spełnionego marzenia 😊

Vademecum Mamy
Gość

U mojej koleżanki było tak, że cała ciążę kilku lekarzy mówiło jej o chłopcu, a z brzucha wyskoczyła mała kobietka 😀 to dopiero był szok!

Gratulacje!

Monika Kilijańska
Gość

Ja do ostatnich chwil przed porodem nie byłam pewna co ze mnie wyjdzie: dzieci były nieśmiałe na USG i często „zmieniały” płeć.

Anna Rosińska
Gość
Anna Rosińska

Mój lekarz od razu powiadomił mnie, że czas już kupować strój piłkarski 😉 Ale okazało się, że po krótkiej fascynacji Lewandowskim, mój dziś już siedmioletni syn ani myśli grać w piłkę 😉

Monika
Gość

Pięknie! Warto wierzyć do końca, nawet jak wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią inaczej 🙂

Karolina
Gość

Z płcią to nigdy nie wiadomo, ja sama przy pierwszej ciąży do praktycznie 9 miesiaca chłopak, a urodziła się córeczka 😉 gratulacje!