Uciec, ale dokąd, czyli marudząca matka i żona z mocnym postanowieniem poprawy

Siedzę właśnie w poczekalni i czekam na wizytę u lekarza (nie, nic mi nie jest to rutynowa kontrola, ale o tym innym razem). Opóźnienie sięga już 50 min i może ulec zmianie. Nie liczę już na to, że czas oczekiwania się skróci, wręcz przeciwnie, opóźnienie zapewne stopniowo ulegnie wydłużeniu i spędzę w przychodni pół dnia.

Wcześniej byłabym wściekła, nerwowo podrygiwała nogą, co chwilę wstawała i dopytywała w recepcji, jak długo jeszcze mam czekać, ostatecznie zupełnie załamana opadłabym na krzesło ze łzami w oczach, analizując, czy nie zrezygnować i nie wrócić do domu (bo przecież beze mnie małż sobie z Groszkiem nie poradzi).

Ale nie tym razem! Teraz jest czas tylko dla mnie. Oni (lepiej lub gorzej), ale sobie poradzą.

Tym razem, wyjątkowo wybrałam się do lekarza sama, bez dziecka. Uwierzcie, że to wyczyn bo w ostatnich miesiącach byłam zmuszona targać Groszka ze sobą wszędzie i wtedy dopiero wychodziłam od lekarzy bogatsza o siwe włosy (oni chyba też) i bliska płaczu (płakał za to wściekły Groch).

Opóźnienie wydłużyło się do 60 min…

Siedzę i piszę ten wpis. I cieszę się z tego opóźnienia bo (nie z własnej winy przecież) mam chwilę (ba, nawet dłuższą chwilę) dla siebie.

Mogę teraz robić co chcę i napawać się względną ciszą. W poczekalni z radyjka wydobywają się przyjemne dźwięki, na zewnątrz świeci piękne, wiosenne słońce, ja popijam czekoladę z automatu i jest mi błogo. Takich chwil tylko dla siebie mam ostatnio mało więc chyba mi wolno dzisiaj tak nic nie robić! Co ja piszę… Przecież nie siedzę tu bezczynnie, patrząc w sufit, tylko tworzę 😊

Dochodzę również do pewnych wniosków. Lepiej późno niż wcale…

Chyba ostatnio zapomniałam, że oprócz matki i żony jestem też zwyczajną kobietą, która od czasu do czasu potrzebuje zrobić coś tylko dla siebie.

Może pobyć sama ze swoimi myślami, poczytać książkę, obejrzeć setny raz ukochany film. A może wyjść z domu, iść do kina, poszwędać się po uliczkach pełnych turystów i poczuć się jedną z nich, porobić coś fajnego, a nawet szalonego, lub zwyczajnie spotkać się z przyjaciółką na kawie, poplotkować, obgadać facetów. Zamienić fartuch na kobiecą sukienkę!!!

Oto, cały mój dzisiejszy wywód. Koniec z marudzeniem! Głowa do góry, piersi do przodu i działam!

A kolejka w poczekalni nadal długa 😁

10
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
Tematycznie KosmetycznieHonorataKateŻona NieidealnaKura Domova Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marysia K
Gość
Marysia K

Jak ja dobrze Cię rozumiem. Teraz moje córki są już większe i potrafią się sobą zająć, ale gdy były małe wytargowanie chwili dla siebie graniczyło z cudem

Kura Domova
Gość

Ja ostatnio wchodząc na wizytę do pulmonologa , usłyszałam od lekarza: „Pani to zawsze taka Matka Polka, nawet na swoją wizytę przychodzi Pani z dzieckiem” 😊 No cóż… taki los… Tak więc gratuluję Ci wizyty bez kochanego balastu 😏😉

Kate
Gość

Ojjj doskonale Cię rozumiem. Jednak każdy musi znaleźć trochę czasu dla siebie! To mega ważne.
Powodzenia! 🙂

Honorata
Gość
Honorata

Też czasami lubię pobyć „sama”. Gdziekolwiek, chociaż w poczekalniach niezbyt

Tematycznie Kosmetycznie
Gość
Tematycznie Kosmetycznie

Ja taki dzień dla siebie robię raz w tygodniu, SPA, film i przekąski. Być może mam trochę łatwiej, bo nie jestem jeszcze ani żoną, ani tym bardziej matką, ale przy aktualnym tempie życia i tak jest ciężko złapać chwilę dla siebie 🙂