Koniec z telewizją! Mój sposób na zyskanie kilku godzin w ciągu dnia

Fani seriali, programów paradokumemtalnych, rozrywkowych i innych zjadaczy czasu – ostrzegam Was! Ten wpis może zaburzyć Waszą strefę komfortu i obnarzyć oczywistą prawdę, jaką jest to, że gapienie się godzinami w telewizor, laptop, tablet czy smartfon, zabiera nam w ciągu dnia mnóstwo czasu, który moglibyśmy spożytkować na tysiąc ciekawszych sposobów!

Moja krótka historia

Zaczęło się kilka miesięcy temu, gdy na świat przyszedł mój pierworodny. Codziennie scenariusz wyglądał podobnie.

Rano w salonie: dziecko ululane do snu (lub nie), kawa i płatki z mlekiem, a ja z pilotem, skacząca po kanałach i „śniadaniówkach”… Później znalazł się jakiś serial, po obiedzie kolejny albo powtórka tego, którego nie zdążyłam obejrzeć poprzedniego dnia. Wieczorem szybkie usypianie dziecka bo przecież zaczynał się maraton programów rozrywkowych, a gdy te się kończyły to zawsze (chyba na złość) puszczali jakiś fajny film. W międzyczasie scrollowanie ulubionych stron internetowych w smartfonie. A w przerwach na reklamy… dziecko, gotowanie, pranie lub sprzątanie.

I frustracja…, że przecież chciałam o czymś napisać na blogu, nadrobić zaległości na swoim blogowym Facebook’u i Instagramie, przeczytać artykuł z magazynu, który prenumeruję lub książkę, którą sobie kupiłam lub zwyczajnie po ludzku porozmawiać z mężem albo nawet pomilczeć. A tu chroniczny brak czasu!

Będąc pełnoetatową mamą niemowlaka oraz żoną bardzo zapracowanego męża i chcąc nadal realizować swoje pasje, i nie zatracić w tym wszystkim siebie, usilnie próbowałam znaleźć jakieś wyjście z tej patowej sytuacji.

Badania są nieubłagane…

Dane, które zaraz przytoczę są szokujące, chociaż nie powinny mnie wcale dziwić.

W 2017 roku przeciętny Polak oglądał telewizję przez 4 godz. i 36 min. dziennie (dane Nielsen Audience Measurement).

Oczywiście w XXI wieku, oprócz telewizji, zjadaczem naszego czasu jest też Internet. Przecież coraz częściej to właśnie z tego medium korzystamy, oglądając serwisy z filmami i serialami. Ile to ja nocy zarwałam, oglądając na Netflixie i Showmaxie np. Stranger Things, The Crown lub Opowieść Podręcznej. Nie uważam tego czasu za stracony, w taki sposób się relaksowałam, a to chyba każdemu się należy po ciężkim dniu 😉

Prawda jest taka, że przez znaczną część dnia, patrzymy na ekran telewizora, laptopa, tableta lub smartfona. Nie powstały chyba jeszcze badania obrazujące, ile na to łącznie poświęcamy swojego czasu. A szkoda bo mogłyby nam otworzyć oczy i uświadomić, jak jesteśmy opętani przez nowe technologie.

Co zyskałam, robiąc sobie detox?

Nie od razu zdecydowałam się na rezygnację z oglądania telewizji i seriali w Internecie. Trudno mi było też nie sięgać co chwilę po smartfon. Byłam do tych swoich codziennych rytuałów bardzo przywiązana. Ostatecznie, po uświadomieniu sobie, co mogę zyskać, postanowiłam spróbować i zobaczyć, jak to będzie. A jest wspaniale! I wcale nie ściemniam ani nie wyolbrzymiam. Aktualnie jest godzina 21, a ja tworzę ten wpis, zamiast gapić się w TV.

Na co w końcu znajdziesz czas?

Szczerze… to na wszystko, na co wcześniej Ci go nie starczało! Po rezygnacji z tych wszystkich rozpraszaczy, nagle zyskasz kilka godzin i jeśli tylko dziecko Ci na to pozwoli, możesz zająć się wszystkim, o czym sobie zamarzysz! Oczywiście na spędzenie miłych chwil z dzieckiem też będziesz miała więcej czasu.

A ja znalazłam w końcu czas na:

  • blogowanie,
  • czytanie książek i czasopism,
  • śledzenie innych blogów i Social Mediów,
  • słuchanie podcastów i webinarów,
  • doszkalanie się online,
  • poszukiwanie i rozwijanie swoich pasji,
  • ćwiczenia fizyczne,
  • dbanie o SIEBIE.

A Ty, ile czasu w ciągu dnia spędzasz na oglądaniu TV i innych mediów? Może w ramach postanowienia noworocznego zrobisz sobie mały odpoczynek? Zapewniam Cię, że warto! 🙂

22
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
11 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
HollyKarinaMonika KilijańskaEdytaKarolina / Nasze Bąbelkowo Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Crocheep
Gość

Oglądam TV tylko do 12. Bo leci telewizja śniadaniowa. A tak to raczej cały dzień z szydełkiem w ręku i podkasty lub muzyka.

Anna
Gość

Uważam, że zdrowe jest czasem dać sobie spokój z telewizją, a na przykład spędzić czas na spacerze, aktywności fizycznej czy wśród sztuki. Zawsze to korzyść dla nas. 🙂

Aleksandra
Gość

Zaniżam średnią oglądania telewizji 😛 Parę lat temu z niej zrezygnowałam i zaczęłam znajdować czas na wszystko, co chciałam. Chociaż i tak przydałaby się jeszcze 1-2 h dodatkowo w ciągu dnia 😛

Ania
Gość

Cześć. Przypomina mi się czas, kiedy wyprowadziłam się na swoje. Zanim to zrobiłam, już od pół roku nie miałam telewizji – ku zdziwieniu moich rodziców, którzy czasem wykorzystywali to do „szlabanu”. Potem poszłam na swoje a nie mając możliwości podłączenia telewizji, bujałam się z moim facetem i jego telewizorem przez ponad rok. Dopiero od półtora roku mam telewizję, jednak używam jej tylko do określonych emisji. Na szczęście, coraz więcej oglądam przez internet, dzięki czemu zaoszczędziłam ogrom czasu. Moje dzieci oglądają TV tylko w weekendy i wieczorynkę – jestem dumna bo umieją się bawić sami.

Beata Herbata
Gość

Ja tv już od dawna za bardzo nie oglądam, chyba że jak dziecię już śpi. Jakoś odkąd się urodził mam na to coraz mniej czasu 🙂

czerwonafilizanka
Gość

Ja od dawna nie oglądam tv, czasem przy okazji zdarza mi się coś zobaczyć ale to rzadkość.

Karolina / Nasze Bąbelkowo
Gość

Ja akurat nie mam z tym problemu – bo praktycznie nie oglądam telewizji i nawet zastanawiam się, czy nie pozbyć się telewizora z mieszkania.

Edyta
Gość
Edyta

Brawo !

Monika Kilijańska
Gość

Dla mnie TV istnieje tylko wieczorem po kolacji. T czas na robienie czegoś wspólnie z mężem. Dlatego nie rezygnuję.

Karina
Gość

Interesujący post, u mnie w punkt. Marnuję dużo czasu. Tv nie mam od 2 lat (naaaa szczęście! Totalnie mi nie brakuje. Wręcz irytowały mnie te reklamy). Jednak, są inne pochłaniacze czasu. Strasznie łatwo się dekoncentruję. Głównie wtedy, gdy robię to, co muszę, co mnie nudzi, a przede wszystkim, to, czego nie ogarniam. Jak teraz mam totalny misz masz przed sesją, zupełnie nieskonkretyzowane przez wykładowców: czego się uczyć, to u mnie włącza się taka lekka panika. A recepta na nią to ,,nie robić nic” 🙁 I tym sposobem zaczynam robić wszystko, co nie łączy się z nauką. Jednakże staram się, chociaż… Czytaj więcej »

Holly
Gość

Twój głos jest w punkt. Najgorsze są seriale, które zaczniemy oglądać. Przerobiłam to w poprzedniej ramówce tv. Od wiosennej nic nie będę oglądała, bo stawiam na swój rozwój🙂